zero

Dzień jak co dzień

…szpryca kodu…i przebijam się.
Matryca danych jest lepka. Chrom aproksymuje kod.
Krew jest zielona?..

Mija sporo czasu… Metody zaczynają działać. Jestem kontent.
Serfuję do samych podziemi. Dotykam rdzenia…

Refleksy Jego konstruktu wskazują mi drogę do wyjścia…

Obudzę się w hitynowym raju.